Lista aktualności Lista aktualności

Leśnicy pokonali 370 km tratwą po Odrze

Od wielu lat grupa leśników pochodzących z nadleśnictw Lubin, Głogów, Wołów i Przemków, podczas wakacji wspólnie spędzała czas na spływach kajakowych. W tym roku zorganizowaliśmy już dziesiątą edycję, która była wyjątkowa, ponieważ ustaliliśmy, że spędzimy ją na własnoręcznie zbudowanej tratwie.

Pomysł organizacji spływu tratwą po Odrze pojawił się około rok temu. Niektórzy nasi koledzy od początku traktowali tą koncepcję z przymrużeniem oka. Zadając pytania: Na tratwie? Odrą? Ale jak? Do Szczecina?! Z czasem można było przypuszczać, że poza nami - grupą niepoprawnych entuzjastów, nikt nie wierzył, że nasze plany przerodzą się w fakty.

Rok wcześniej, bo 28 września 2018r. założyliśmy stowarzyszenie pod nazwą Bractwo Leśników Środkowej Odry. Widzieliśmy nasze stowarzyszenie jako organizację, która grupuje leśników i osoby związane z leśnictwem oraz miłośników lasu. Podstawowym celem stowarzyszenia jest m.in. popularyzacja wiedzy o polskim leśnictwie i leśnikach oraz odbudowa i umacnianie pozytywnego wizerunku Lasów Państwowych wśród społeczeństwa. Uznaliśmy, że nasz spływ tratwą będzie upamiętniał 200 - lecie polskiego munduru leśnego, przypadające w bieżącym roku.

Chcieliśmy, żeby nasza tratwa była bezpieczna i wygodna. Do jej budowy potrzeba było dużo sił, których nam nie brakowało oraz środków finansowych. Znaczną część finansów naszego przedsięwzięcia stanowiły składki członków Bractwa Leśników Środkowej Odry. Jednak udało się również zdobyć wsparcie sponsorów – zarówno w formie pieniężnej jak i niezbędnej pomocy w pracach specjalistycznych. Ogromną motywacją do dalszego działania była dotacja otrzymana od Dyrektora RDLP Wrocław, który od początku kibicował naszemu projektowi.

Uzyskaliśmy również dofinansowane z stowarzyszeń leśnych, których jesteśmy członkami: Polskie Towarzystwo Leśne oddział we Wrocławiu oraz Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa oddział we Wrocławiu. Chcielibyśmy wszystkim darczyńcom serdecznie podziękować. Wiosną 2019r. prace nad budową tratwy ruszyły z kopyta, zgromadziliśmy niezbędny materiał, kol. Zbigniew Szyszyński (N-ctwo Lubin) przygotował projekt techniczny tratwy, kol. Zbigniew Czeryba (N-ctwo Wołów) rozpoznał stronę formalno – prawną realizacji projektu, córka kol. Piotra Laszczyńskiego (N-ctwo Głogów) Weronika opracowała na logotypy stowarzyszenia i projektu.

Tratwę budowaliśmy popołudniami i w soboty. Ostatecznie nasza ”Leśna Komięga” została zwodowana i przycumowana w macierzystym porcie w Chobieni w dniu 18 czerwca 2019r. Uroczystość nadania imienia tratwie odbyła się przy udziale lokalnej społeczności, darczyńców, naszych przyjaciół i rodzin. Nazwa łajby nie była przypadkowa, swoją etymologię wzięła od historycznych flisackich statków rzecznych, służących do transportu towarów drogą wodną, które w porcie docelowym były rozbierane lub sprzedawane w całości na opał. W trakcie całej podróży musieliśmy zmagać się w wieloma nieplanowanymi przygodami. Raz była to awaria silnika w świetle telewizyjnych kamer, innym razem zaraz po wyjściu z portu uderzyliśmy w ostrogę lub po pokonaniu kilku kilometrów złamało się usterzenie łodzi.

Okazuje się, że spływ tratwą to nieustanna obserwacja rzeki, jej nurtu, biegu i głębokości. Każdy kolejny dzień spędzony na wodzie był dla nas pracowity oraz dawał nam nowe lekcje. Codziennie zmagaliśmy się z bieżącymi pracami takimi jak: prace ciesielskie, sterownicze oraz naprawy napędu. Naszą nieustanną nauczycielką była rzeka, którą udało nam się nauczyć po kilkunastu, może kilkudziesięciu kilometrach. Zrozumieliśmy, że nie można z nią walczyć i wystarczy (działając wspólnie z wiatrem) wykorzystywać jej prądy. Mimo często ciężkich warunków, nadodrzańska przyroda wynagradzała nam nasze poświęcenie. W okolicach Głogowa obserwowaliśmy polujące zimorodki. Co chwilę widywaliśmy kanie czarną oraz rudą i polujące bieliki pod Nową Solą, natomiast wieczorami przyglądały nam się zaciekawione bobry, a nad głowami latały nietoperze. Po powrocie do ciepłego domu możemy stwierdzić że podczas całej podróży często musieliśmy być kreatywni i radzić sobie z przeciwnościami, takimi jak burze, których przeżyliśmy nie mało szczęśliwie chroniąc się zawczasu na brzegu, komary, które natarczywie wyssały z nas mnóstwo krwi czy palące słońce.

Mimo tych wszystkich trudności było warto, ponieważ spotkaliśmy na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi. Byliśmy zaskoczeni wsparciem jakie otrzymaliśmy od znajomych, nieznajomych oraz koleżanek i kolegów z pracy. Mieliśmy rzadką okazję zobaczyć jak wygląda nadodrzański świat z perspektywy rzeki. A co najważniejsze zrealizowaliśmy swoje zamierzenie - przepłynęliśmy 370 km rzeką, którą dopiero teraz potrafimy docenić.

 

Piotr Laszczyński Norbert Wende